czwartek, 5 listopada 2015

TYPY TUDZIEŻ ETAPY ROZWOJU PSYchologii czyli postrzegania, rozumienia psów. Autor: PSYchologia

Tytułem wstępu parę słów ode mnie. Przeglądając psie strony na facebooku trafiłam na PSYchologię, a w niej na intrygującą i ciekawą charakterystykę opiekunów czworonogów. Na początku trochę się pośmiałam, ale później zaczęłam się zastanawiać, który opis pasuję do mnie. Skontaktowałam się z autorką tekstu i poprosiłam o artykuł. Zgodziła się i dzięki temu możecie przeczytać ten pełen humoru artykuł, który również Was może skłonić do refleksji. Zapraszam :)

Wszystkie zdjęcia w tym poście są własnością Agnieszki Kaniewskiej


Czyli satyra na Nas, psiarzy. Chcę podkreślić, że opisy te nie mają na celu obrażanie nikogo, prawie każdy z nas znajdzie w opisach przynajmniej jeden lub więcej, które go charakteryzują. Typ, jakim jesteśmy/byliśmy zależy od naszych korzeni i tradycji rodzinnych, doświadczeń, otoczenia w jakim żyjemy, stopnia zaspokojenia naszych potrzeb oraz stanu wiedzy i chęci do zmian. Nie wszystko jest zależne od nas! Jednak, co najśmieszniejsze - zwykle otaczamy się ludźmi podobnymi do nas, więc nie często mamy okazję przekonać się, że są inne stanowiska! A ta strona ma na celu łamanie głowy, zachętę do przemyśleń, refleksji, uśmiechu nad sobą i innymi. Niektórzy z nas przeszli przez wiele szczebli i w trakcie życia mieli różne stanowiska i poglądy. Są one dodatkowo podkoloryzowane.

Sami sprawdźcie, oto kilka z nich:

WŁAŚCICIEL – chodzi właśnie o POSIADANIE. "MAM psa, może biegać po moim ogrodzie/trzymam go na działce/w kojcu/daje mu jeść”. Dla Właściciela spacery, zabawy, wycieczki czy wyjazdy z psem to zboczenie, przesada – pies to żywe wyposażenie gospodarstwa, przestaje być przydatny- znika nagle, a dzieciom mówi, że uciekł. Często nawet chciałby zmienić swój typ, ale jak… skoro pies zdziczały, a czasu i środków na edukację w tym kierunku nie ma…myśl o zmianie często odchodzi w zapomnienie.

STATYSTYCZNY POLAK – da sobie radę! „Mam psa, bo zawsze mu nas w rodzinie był pies, wiemy więc jak z psami postępować”. „Mnie psy nie gryzą” powie. Chodzi na spacery, daje coś jeść (najlepiej karmę z supermarketu lub makaron ze skrawkami). „Pies powinien komendy wykonywać dla czystej satysfakcji i z wdzięczności za dach nad głową”. Taki właściciel zawsze poradzi innemu, co ma zrobić ze swoim psem, jest znawcą psiej tematyki, książkę przeczytał jedną, resztę z obserwacji wie. „Trener, szkolenie - phi?! Psy od zawsze były w rodzinie i nie byli potrzebni szkoleniowcy!”. Zresztą nawet jeśli psiak ma jakiś problem, wadę to na pewno jest za młody/za stary/zbyt inny/TEJ WYJĄTKOWEJ RASY i nie nadaje się na szkolenie. Jak pies kogoś pogryzie czasem trzeba się zgłosić do behawiorysty, ale i tak wiadomo, że większość zaleceń będzie zupełnie nie celna. W końcu Polak wie lepiej.



MACZO Z KOMPLEKSAMI – jego słowo to „róóóóównaj!!!” - pies musi być KARNY, chodzić przy nodze, reagować na komendy, nie ma najmniejszego znaczenia jak zostało to uzyskane i jak wygląda pies. W końcu mówienie o emocjach psa to straszna przesada. „Smakołyki i zabawki są dla oferm - wilki w sforze smakołyków nie dają!”. Pies MUSI być bezwzględnie uległy, niestety zawsze jest oporny, złośliwy i uparty itd. Wobec obcych powinien być nieufny, bronić na ulicy, bronić terenu, atakować ludzi chcących  podejść do moich dzieci/do mnie, ale NIGDY nie może się pomylić. To stereotypowy właściciel owczarka niemieckiego lub pitbulla, a jego atrybut to wielka kolczatka i króciutka smycz. Drodzy właściciele psów tych ras - już rozumiecie czemu inni schodzą Wam z drogi nawet jeśli  jesteście wyjątkiem i zupełnie nie pasujcie do opisu?

ŻYJĄCY PRZESZŁOŚCIĄ - „mój pierwszy pies…” i tu następuje litania zalet, idealnych zachowań, totalny brak wad i stabilny charakter poprzedniego psa, który „sam się wychował, nic nie było trzeba go uczyć”. Taki właściciel stara się, kupuje młodego psa, uczy go, a to wszystko przynosi tylko wiele rozczarowań, bo psiak nadal nie jest taki jak tamten - biega, skacze, chce robić „coś innego niż tamten”… Jak żyć, jak mu pomóc, skoro nie da się cofnąć czasu…

PEDANTKA / IDEALISTA – „płacę i wymagam”. Zatrudniają trenera/ tresera/ petsittera i oczekują, że ten  „naprawi psa”. Pies jak najszybciej, od najlepiej od zaraz będzie wyuczony, posłuszny, czysty, spokojny. Nie będzie odchodził od nogi, ani wbiegał w kałuże, ani leciał do psów, ani wchodził na dywanik dziecka, ani na kanapę, ani na piętro. Ma być wzorem, jak statuetka! Jeśli pies raz zachowa się inaczej-  zachoruje, ucieknie, napadnie na kogoś - dzwonią do „mechanika”, bo źle zrobił! Tacy właściciele szybko sięgają po WSZELKIE środki przymusu by osiągnąć efekt szybko i bez zmian. Taka osoba zwykle wybiera rasy małe, z włosem lub krótką sierścią, bo „mało brudzą i nie potrzebują spacerów”. A czasem rasy wyjątkowe, bo w opisie rasy wyczytały, że ta rasa to przyjacielskie, rodzinne, wierne psy", dlaczego więc TEN czasem chce coś innego niż ja bym chciał?! 



LUZAK – pies to pies - szczeka, ciągnie na smyczy, czasem ucieka, ale nie róbmy z tego rabanu, wróci! Luzak kocha swojego psa i uważa, że to jedynie się liczy. Czasem psiak pobiegnie kogoś obskoczy i ubrudzi, czasem samochód ledwo wyhamuje przed nim, przewróci dziecko, czasem pogoni sarnę…cóż z tego „a końcu piesek musi się wybiegać”. Taka osoba zwykle krzyczy do nas „proszę się nie bać, on nie gryzie/chce się tylko pobawić”. Nie ważne, czy masz małe dziecko, psa po operacji, jesteś w ciąży czy o kulach- „wyluzuj!”.  Jeśli znajdziemy jej/jego psa i po pół dnia wożenia do weterynarza, szukania chipa, znajdziemy dom właściciela 10km od miejsca znalezienia psa- powie on coś w stylu „oo przywózł go Pan, no dobrze.  Ja tak zostawiłam otwartą bramę, żeby sobie pobiegał, bo mnie teraz nie było 48h w domu” . „Dziękuje” i „przepraszam” są dla tych spiętych, nie dla Luzaka. Pies to bardzo często  seter, wyżeł, golden albo mix owczarkopodobny. Często jest to właściciel psa rasy husky, wtedy wszystko tłumaczy rasa, bo „te psy tak mają”.

RODZIC - zwykle nie ma dzieci, ale przelewa całą miłość na psa, nie chce, nie dopuszcza do siebie myśli, że psiak może mieć inne potrzeby niż bycie noszonym, przytulanym, ubieranym. Zwykle jest za zimno/za gorąco/zbyt mokro na spacer z psem. Inne psy mogą zagryźć/ zranić psiaka. Nosidełka, ubranka z kapturkami, smakołyki w kształcie serduszka, kongi w kształcie smoczków – to wszystko produkty kierowane do tych opiekunów. Rasy małe i często brachycefaliczne…

DOMINATOR - to człowiek opętany pojęciem „dominacja” – wszystko widzi w jej perspektywie. „Twój pies liże Cię/ skacze na Ciebie/ ciągnie na smyczy/chce piłkę/chce jeść/patrzy na Ciebie/chce być głaskany /wychodzi przez drzwi/ śpi na kanapie/ macha ogonem/ ucieka od Ciebie/…. – na pewno Cię dominuje!” . Nie ważne są potrzeby, nie ważne przyzwyczajenia, nie ważna aktualna wiedza, nie ważne jest nic - ważny jest tylko strach przez byciem „zdominowanym”. Dominator zatraca naukowy sposób patrzenia na sprawy - zawsze patrzy przez pryzmat jednej zmiennej, która pozwoli mu potwierdzić dotychczasową teorię. Np. Jeśli pies zostawał w domu sam i gryzł meble – to na pewno przez to, że „chciał zdominować właścicieli” (nie istotne są wcześniejsze doświadczenia, emocje, brak zaspokojonych potrzeb, stres psa). Jeśli ten pies przestanie gryźć meble - to na pewno będzie też dowód na to, że pies zdominował właścicieli lub oni jego. Dominator zwykle „sam odkrywa, że pies jest wilkiem” na podstawie obserwacji psów (i jednej książki lub serialu). CO kilka lat powstają plagiaty pierwszej książki „Okiem psa” Johna Fishera, w których Nowowstępujący Dominatorzy sami odkrywają tajemny język i zasady dominowania psów powtarzając to samo, co wymyślił i samo obalił po latach praktyki John Fisher. Można jednak uznać, że przez ten etap (w mniejszej lub większej skali i czasie) przechodzi prawie każdy psiarz stopniowo nabierając dystansu do tego „słowa-worka”. To etap odkrywania, że pies nie jest człowiekiem, tylko wilkiem. Zwykle jednak później szczęśliwie odkrywamy, że jest po prostu psem oraz, że wiedza o psach poszła duuuużo dalej przez te ostatnie 50 lat.



SERCE NA DŁONI - to ludzie, dla których rasa, wygląd się zupełnie nie liczą - mają kundelki, psy adoptowane, zwykle problemowe, czasem ich kilka. Nie mają potrzeby imponowania innym, swoją miłość i opiekę nad psem bardzo kojarzą z ciepłym, gotowanym jedzeniem podawanym psu w dużych ilościach. Często takie osoby angażują się w pomoc schroniskom, siłą rzeczy stają trochę „na uboczu życia psiarzy”, obserwują kupna szczeniaczków rasowych i z pseudochodowli z wewnętrznym płaczem w duchu… „Ciężko znaleźć wspólny język z tymi <modnymi>, świata się nie zmieni, ale jakby tu zmienić choć część…”

IDEAŁ - codzienny długi spacer z psem to dla niego podstawa - lubi spędzać czas w terenie z psem. Nie szuka na siłę kontaktu z innymi ludźmi z psami ani ich nie unika - po prostu umie psu zapewnić rozrywki. Jest spokojny i opanowany, ale umie postawić psu granice i nauczyć potrzebnych rzeczy, często nawet nie sięgając po wiedzę fachową. Faktycznie ma zwykle spokojnego psa, często kundelka, który trafił przypadkiem. Psiak jest posłuszny i wesoły, a właściciel nie stosuje wobec niego żadnego przymusu fizycznego, bólu czy krzyku. Zwykle takiej osobie trafia się jako kolejny inny pies, trudniejszy, ale nie załamuje rąk, że "pies jest inny niż poprzedni", tylko poszerza wiedzę, korzysta z porad trenera i znajduje wspólny język też z trudniejszym psem. Nawet jeśli wymaga to zmian w  życiu i nawykach. Taka osoba nie płacze nad rozlanym mlekiem i nie robi z igły wideł tylko jest kowalem swego i psa losu. Każdy pies chciałby mieć takiego właściciela.

PSYchologia

Zapraszam na facebookową stronę PSYchologii klik:)

12 komentarzy:

  1. O, jakie to prawdziwe i przy okazji przyjemnie się czytało :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%, dlatego też poprosiłam Agnieszkę o napisanie tego artykułu. Mnie też się bardzo podoba

      Usuń
  2. Większość tych typów nie powinna posiadać psów. No niestety zawsze trafi się jakiś "element" na spacerze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaobserwowałam jeszcze jeden typ - opiekun na spacerze, który ma świetny kontakt i wchodzi w interakcję ze swoim ...(niestety nie psem) tylko telefonem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo trafne, heheszki :D Najbardziej mnie wkurzają "Luzacy", bo zbyt często ich luźne podejście odbijało się na mnie i moim psie. "On chce się tylko przywitać" - a jego labrador w dzikim pędzie, bez żadnych uprzejmości, wtyka nos pod ogon mojego psa, zupełnie nie zwracając uwagi na to co o jego zachowaniu myśli Bonzo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam owczarka niemieckiego, ludzie patrzą na niego jak ba mordercę. To nic, że pies w kagańcu, ubóstwia ludzi, nie wyrywa się bo "to przeciez zabójca" "duży pies to groźny pies!" "ty go nie utrzymasz, on się tobie rak wyrywa!"

    OdpowiedzUsuń
  6. Zrobiłam analizę siebie, wychodzi na to, że jestem ideałem (zawsze mówiłam, że jestem idealna i nikt mi nie wierzył, teraz mam dowód!)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serce na dłoni z ideałem i już tylko cieniem żyjącego przeszłością ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały artykuł.Czyta się go z wielką przyjemnością i dużym zainteresowaniem

    OdpowiedzUsuń