piątek, 22 lipca 2016

Podwójne kudłate szczęście :)

Dziękuję Psim Sucharkom za zgodę na wykorzystanie rysunku i zapraszam na ich profil bo naprawdę  warto (klik)


Niektórzy ze znajomych uważali, że Storm to "urodzony jedynak" i  ciężko mu będzie zaakceptować drugiego psa, ja sama też miałam pewne obawy. Bo Gamoń to typ wrażliwca, z reguły akceptuje towarzystwo innych czworonogów, ale to nie oznacza że taka sytuacja jest dla niego komfortowa i sprawia mu przyjemność. Decydując się na drugiego psa powinniśmy zawsze stawiać na pierwszym miejscu dobro psa rezydenta. Powinniśmy tak dobrać psiego towarzysza, żeby oba psy mogły ze sobą w miarę zgodnie funkcjonować. My mieliśmy ułatwioną sytuację, Dorka się u nas "hotelowała" dzięki temu miałam możliwość zaobserwować jak kształtują się relacje między dwoma czworonogami, czy Storm dobrze się czuje w towarzystwie koleżanki, czy psy nie stresują się sobą nawzajem. Z resztą układ wysterylizowana (a w zasadzie wykastrowana) suczka i samiec to według mnie "dream team". Jamesa O'Heare uważa że najtrudniej dogadują się dwie suki pod jednym dachem -  oj bo dziewczyny czasem tak mają i tyle ;). 



Przed podjęciem decyzji o adopcji "nowego", powinniśmy zapoznać psy na neutralnym (najlepiej ogrodzonym) terenie. Przy pierwszym spotkaniu delikwenci nie powinni być na smyczach, ale w kagańcach (no chyba że jeden z nich jest 8 tygodniowym szczeniakiem to zakładanie kagańca maluchowi sobie odpuśćmy). Dlaczego kaganiec po prostu dla bezpieczeństwa, nigdy do końca nie możemy być pewni co zrobi pies (zasada ograniczonego zaufania podobnie jak w przypadku innych kierowców :). Zdaję sobie sprawę że zakładanie kagańca psu, który nigdy wcześniej nie miał go na pysku jest dodatkowym czynnikiem stresującym, ale na pewno mniej stresującym niż drugi pies wszczepiony kłami w szyję albo w ucho. Wiem, że  przedstawiam dosyć makabryczną wizję, ale lepiej mieć świadomość zagrożeń aby je zminimalizować. Fajnie by było, gdyby psy spotkały się parę razy przed wspólnym zamieszkaniem, żeby miały czas się poznać i polubić. Warto też zastanowić się nad skorzystaniem z usług szkoleniowca, instruktora, psiego behawiorysty, trenera lub tresera (to określenie jest teraz bardzo passe:), który z racji wykonywanego zawodu i doświadczenia będzie potrafił stworzyć taki "klimat i środowisko", żeby zwierzęta się polubiły. 
A co my robiliśmy. Staraliśmy się aby pojawienie Dory kojarzyło się Stormowi pozytywnie. Czyli wspólny super spacer, coś extra pysznego, nowe zabawki. Od momentu, gdy Dorka przekroczyła próg naszego domu, oba psy obowiązywały te same zasady, ani Storm (z racji tego że był rezydentem), ani Dora (że biedna bo tęskni za poprzednimi opiekunami) nie byli faworyzowani. Wiem, że istnieje pogląd że najlepiej zostawić psy i one się jakoś tam dogadają, jestem innego zdania. Opiekunowie powinni mieć wpływ na zachowanie swoich podopiecznych i tak "żonglować" bodźcami i wzmocnieniami aby wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi.


A dlaczego warto mieć dwa psy:
Jean Donaldson, Pies i człowiek. Jak żyć zgodnie pod jednym dachem.
"Nową tendencją, jak najbardziej właściwą, jest trzymanie dwóch psów. Oczywiście dwa psy to dwukrotnie większe wydatki na karmienie, leczenie, szczepienia, niezbędne akcesoria i zabawki. Psi duet to także dwa razy więcej zgubionych włosów, naniesionego do domu piasku i błota, dwa razy więcej czasu poświęconego na wyszkolenie i ułożenie oraz dwie pary oczu śledzących każdy twój krok. Dwa psy zżywają się ze sobą do tego stopnia, że właściciel przestaje być dla niego najważniejszy; szczególnie często zdarza się to w przypadku rodzeństwa z jednego miotu. Dlatego ważne jest, by każdym zajmować się indywidualnie i nauczyć je pozostawania w pojedynkę przynajmniej na jakiś czas. To niezbędne w razie, gdyby z jakiegoś powodu musiały zostać rozdzielone - samotność nie będzie aż tak traumatycznym przeżyciem. Jak widać, decyzję o wzięciu drugiego psa lub od razu dwóch należy dobrze przemyśleć.
Jeżeli jednak w grę wchodzi jakość życia psów, to życie we dwójkę jest dla nich nieporównywalnie atrakcyjniejsze (oczywiście pod warunkiem, że tolerują się i lubią). Prawie nigdy nie są same, mają stałe towarzystwo do zabawy. Mogą w pełni rozwijać typowe dla psów zachowania socjalne i mowę ciała. Codzienne życie jest znacznie bogatsze; nawet konflikty, które mogą się zdarzyć i zdarzają się, zapewniają jakże ważną stymulację, niemożliwą w przypadku samotnego psa."



środa, 13 lipca 2016

O Dorze słów kilka ;)




Dora jest z nami od końca listopada. Trafiła do nas chyba w najmniej odpowiednim momencie, mojej przeprowadzki do innego miasta i co się z tym wiąże z różnymi remontami. 
No dobra, ale może tak od początku ;) Dorę poznaliśmy na szkoleniu w DOGENIUS jako cudownego 4 - miesięcznego szczeniaka (nawet robiłam zdjęcia i kto by pomyślał jak to się skończy). Dokładnie rok temu Dorka wczasowała się u nas przez 2 tygodnie podczas urlopu swoich właścicieli. Prawdę mówiąc zakochaliśmy się w niej wszyscy - nawet Storm :). Dlatego też gdy w listopadzie ubiegłego roku skontaktowali się z nami właściciele, że szukają nowego domu dla Dory, to mieliśmy naprawdę zagwozdkę. Bo w sumie myśleliśmy o drugim psie, ale na Boga nie w tym momencie, może za rok... I do tego przeprowadzka, remonty, szukanie pracy... "nie, nie tylko nie teraz". Ale życie ma w nosie jakieś tam "rozterki" i "albo wóz albo przewóz" więc po trzech dniach intensywnego myślenia doszliśmy do wniosku, że Dorka nie będzie się tułać po obcych - bierzemy ją i zostaje z nami. 


Teraz z perspektywy czasu uważamy, że to była świetna decyzja. Biszkoptowe potwory świetnie się dogadują i naprawdę się lubią. To bardzo ważne żeby psu rezydentowi nie zrobić krzywdy wprowadzając nowego psa. Psy które mają wspólnie egzystować muszą się lubić i mieć podobną energię. Mieliśmy ułatwione zadanie, bo dzięki temu że Dora się u nas urlopowała wiedziałam że Gamonie są "kompatybilne". Oj na początku bywało trudno, pracujemy nad paroma brzydkimi nawykami Klopsinki, ale nie wyobrażamy już sobie naszego życia bez niej. 


Pierwsze spotkanie :)

środa, 23 marca 2016

Pies czy suka ...


Dylemat każdego potencjalnego właściciela canis familiaris. Według powszechnie panującej opinii suczki są wierniejsze, ale bardziej humorzaste. Samce... no właśnie jakie są zalety posiadania psiego chłopaka według ludowych mądrości? 
W grudniu do naszej psioludzkiej gromadki dołączyła Dora. Po czteromiesięcznej obserwacji obiektów obu płci niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie - pies czy suka. Różnic jest dużo, ale nie wszystkie wynikają z płci. Z psami jak z ludźmi - każdy jest inny :) Dorka jest małym, uroczym czortem. Odważną, trochę upartą, pewną siebie spryciulą. Nie łapie babskich fochów, ale preferuje "dziewczyńskie" patyki, czyli takie wielkości długopisu. Storm jest chyba bardziej wrażliwy i pamiętliwy (prawie jak słoń), ale czasem jego zachowania sugerują, że najpierw robi później myśli - jak to osobnik rodzaju męskiego. Jak na prawdziwego samca przystało nie przepada za okazywaniem czułości w miejscach publicznych, na takie zachowania może sobie pozwolić w domu, a nie na oczach innych chłopaków... przecież to straszny obciach ;) 

Tak na poważnie zastanawialiście się dlaczego niektóre suczki wykazują samcze zachowania, a niektóre samce są takie jakieś "suczkowate. Pan James O'Heare tłumaczy to zjawisko w swojej książce pt. Zachowania agresywne u psów. Analiza przypadków, zapobieganie i terapia behawioralna 
Początkowo mózg psów i suk jest taki sam. Ich fenotyp stanowi wynik prawdopodobieństwa lub częstotliwości, z jaką męski bądź żeński system zostaje zaktywowany na wczesnym etapie rozwoju. W przypadku braku testosteronu, który zmaskulinizowałby (maskulinizacja nadawanie czemuś cech męskich) mózg płodu, suki zachowują żeńską strukturę mózgu. Niemniej jednak dymorfizm płciowy zależy od stopnia występowania danych cech, nie jest on zjawiskiem "wszystko albo nic". Większość psów (samców) pod względem dymorficznych reaguje w typowy samczy sposób, a większość suk w sposób charakterystyczny dla suk. Niektóre psy przejawiają niewielkie lub słabe zachowania samcze, a niekiedy reprezentują reakcje żeńskie. Podobnie, niektóre suki w mniejszym stopniu zachowują się typowo dla swojej płci i czasami ujawniają zachowania typowe dla samców. Jednym z wyjaśnień tego zjawiska jest fakt, że u psów (tu jako gatunek) występuje zasadnicze podobieństwo i zintegrowanie systemów behawioralnych (system reakcji charakterystyczny dla danego gatunku) samców i samic. Można je tłumaczyć również tym, że efekt maskulinizacyjny testosteronu zależy od tego, czy płód jest wystawiony na mniejsze lub większe działanie tego hormonu. Kolejnym elementem tej układanki może androgenizacja płodów żeńskich. Uważa się, że jeden lub dwa mechanizmy mogą prowadzić do lekkiej maskulinizacji mózgu suki. Jeśli płód żeński znajduje się w macicy pomiędzy dwoma płodami samców, mózg może nabywać cech męskich ze względu na przenikanie testosteronu przez błony płodowe. Drugi mechanizm polegałby na tym, że psy znajdujące się doogonowo (najbliżej ogona) androgenizują suki położone dogłowowo za pośrednictwem płodowego krążenia krwi. 

Jeżeli zastanawialiście się dlaczego Wasza suczka podnosi nogę przy sikaniu - to już wiecie :)




czwartek, 26 listopada 2015

STOPNIE PSIEJ EDUKACJI. Autor artykułu: PSYchologia

Proszę traktować opisy z dystansem i przymrużeniem oka

                                                                                                                      Wszystkie zdjęcia w tym poście są własnością Agnieszki Kaniewskiej 

                                                                                                             
ADEPT Z OPORNIKIEM – to osoba, zwykle mężczyzna, która zapisała się z psem na kurs „bo sąsiadka/żona/tv poleciła”, jednak sam nie jest do końca przekonany, czy to potrzebne. Ma wewnętrzne przekonanie, że lepiej zrobiłby po swojemu, ale udaje, że słucha wskazówek trenera. Jest typem sceptyka - najpierw musi zobaczyć, a potem uwierzy. Jednak zanim nie zobaczy, unika stosowania porad, myśli sobie ”te pochwały, smakołyki i zabawki to na pewno zbędna rzecz, można psa uczyć bez tego. Powinien to robić sam z siebie, inaczej się uzależni od nagradzania”. Los sprzyja jego myślom - psuje samochód przed planowanym szkoleniem, podsuwa ważny mecz w tym czasie, pies zjada wszystkie smakołyki jeszcze w domu…. I tak mijają kolejne lekcje, na których „do końca nieprzekonany” właściciel robi trochę, ale tak, by się nie zaangażować i… oczywiście wychodzi na jego! Pies się nie słucha, „ jest uparty i złośliwy”. Taki właściciel skazany jest na porażkę, dopóki nie trafi na trenera, który „przypadnie mu osobiście do gustu” – czy to żartami, czy to jazdą na motocyklu, czy to wojskowym drylem, jaki zaprowadzi. W szeregu i bez myślenia czasem łatwiej… Jakby zapomniał zadać sobie pytania „czy ja jestem gotowy/gotowa/chcę coś robić ze swoim psem?”


ADEPT PESYMISTA – to osoba, która ukończyła jeden lub kilka kursów lub lekcji szkolenia psa. Przeczytała kilka książek, dużo ćwiczy z psem, ale cały czas ma poczucie, że „to jeszcze nie to”. Często ma mętlik w głowie, mieszają się wskazówki, książki, informacje. ”Zanim coś z psem zrobię myślę długo, co powinnam zrobić i nigdy do końca nie wiem. To wszystko jest takie trudne”. Co śmieszniejsze pies tej osoby jest zwykle najmądrzejszy na całym osiedlu (oczywiście nie licząc tych psów ideałów, które od urodzenia same umiały wszystko, choć właściciele nigdy ich niczego nie uczyli!). W pracy z psem zauważa głównie regresy, a zapomina o osiągniętych już celach. Pytanko - Co już udało mi się zrobić? I odpowiedź na nie zwykle bardzo pomaga.


ADEPT OPTYMISTA – wie już jakie jego psiak ma słabe i silne strony, trenuje z nim, chodzi na kursy, czyta książki, wie, co już zrobił. Optymizm daje wiedzę o tym czego nie da się zrobić, oraz o tym, co da się zrobić. Świadomość postępów, określanie i monitoring celów, ale także luz i cierpliwość dla siebie i psa. „Wiem, na czym stoję i wiem, gdzie idę, nie musi być idealnie, ważne, że jest coraz lepiej!”.

POUCZACZ- wie wszystko, przeszedł kurs, kilka kursów, albo jest trenerem. Ogólnie złapał Pana Boga za nogi. Zwolennik teorii, że „z każdym psem można zrobić wszystko”. Zawsze powie CI co masz robić ze swoim psem, na dzień dobry, nie pytany, nie znając a ani kawałka historii Twego psa już ma rozwiązanie! Jak jest Luzakiem, to każe Ci puszczać smycz, jak jest Macho to da kolczatkę i porady o dominacji, a jak Rodzicem to wsadzi psu w pyszczek kiełbasę. Jednocześnie nawet nie umie minąć Cię ze swoim psem nie wchodząc Twemu psu na głowę. Zamiast zawołać swojego psa (i pokazać jak dobrze go wyszkolił), będzie krzyczał „niech Pan/Pani….”cośtam cośtam. „Przepraszam” nie uświadczysz. Potrzeba czasu, by spokorniał…


NADGORLIWIEC – to osoba, która chciałaby, by wszyscy ludzie i psy dobrze się dogadywali, byli uprzejmi. Robi masę rzeczy z psem, których przeciętna osoba nawet nie zauważy – zapina psa na smycz jak idzie małe dziecko; schodzi z psem na bok, gdy jedzie rowerzysta; woła swojego psa widząc innego na smyczy. Ponosi odpowiedzialność za swojego psa i wczuwa się w potencjalne odczucia innych ludzi i psów. Strasznie się przy tym spala i często frustruje, bo reszta ludzi nawet nie widzi tych uprzejmości i komunikacja rozbija się na jakichś dziwnych sytuacjach, np. widząc małego psa w lesie Nadgorliwiec zapina swoje trzy duże psy i schodzi na bok, a mały wbiega w nie i oszczekuje podgryzając w łapy… Życie uczy nadgorliwca mniej się starać

WESOŁEK – to ciepła osoba, która zna się na psach. Gdy ją spotykasz- czujesz osobę, a nie „znawcę”. Przeszła wiele z psami czy to na wystawach, szkoleniach, zawodach czy gdziekolwiek indziej. Zna swojego psa/ psy i wie, że nie są idealne. Kocha je bardzo, ale nie szczędzi im wyzwań. Robi różne rzeczy z psami, ale dla przyjemności wspólnej nauki- teraz. Psy i kontakt z nimi nie są celem do osiągania sukcesu. Wielkie Sukcesy z przyjemnością zostawia Sportowcom, a pouczanie Pouczaczom. Dzięki temu ma czas na rodzinę, uśmiech, znajomości. Ma dystans do siebie. To wzór, który nigdy nie chce być wzorem, sam uczy się siebie w każdej chwili i uważa się za adepta.


SPORTOWIEC – to niezwykle sumienna, rzetelna i pracowita osoba. Jest wzorem w psim sporcie, osiąga sukcesy, jest skupiony na celu i każdą wolną chwilę poświęca na szlifowanie swoje pasji, jest w tym Mistrzem. Wszystkie aktywności z psem są dla niej ok o ile sprzyjają osiąganiu celów. Wszystko co zbędne, zostaje wyeliminowane. Także inne hobby. Taka osoba czasem dążąc do celów przestaje rozumieć, że można inaczej żyć, że świat nie składa się ze Sportowców rywalizujących, że wielu „gorszych” to po prostu Wesołki. Wtedy zapomina, że na tle Wesołków właśnie staje się Mistrzem, dzięki ciężkiej cenie, jaka za to płaci (rezygnacja z rzeczy opóźniających osiągnięcie celu).

MISTRZ PO KARIERZE – sportowiec lub wesołek po karierze - wszystko wie, wiele umie, ale już nic nie musi. Zyskuje wtórny luz. Może mieć psa, którego prawie niczego nie uczy. Może mieć psy po przejściach, które nigdy nie będą idealne. Mało obchodzi go opinia innych, wie, co potrafi i nikomu nie musi tego udowadniać. Na mądre rady Pouczacza pokiwa przychylnie głową, wysłucha. Nigdy nie spowoduje konfliktu między psami /ludźmi swoją nieodpowiedzialnością, zawsze wyprzedza działania innych i mówi im to, co potrzebują usłyszeć. Dobry duszek psiego świata.


PSYchologia 

Zapraszam na stronę PSYchologii (klik) 

czwartek, 5 listopada 2015

TYPY TUDZIEŻ ETAPY ROZWOJU PSYchologii czyli postrzegania, rozumienia psów. Autor: PSYchologia

Tytułem wstępu parę słów ode mnie. Przeglądając psie strony na facebooku trafiłam na PSYchologię, a w niej na intrygującą i ciekawą charakterystykę opiekunów czworonogów. Na początku trochę się pośmiałam, ale później zaczęłam się zastanawiać, który opis pasuję do mnie. Skontaktowałam się z autorką tekstu i poprosiłam o artykuł. Zgodziła się i dzięki temu możecie przeczytać ten pełen humoru artykuł, który również Was może skłonić do refleksji. Zapraszam :)

Wszystkie zdjęcia w tym poście są własnością Agnieszki Kaniewskiej


Czyli satyra na Nas, psiarzy. Chcę podkreślić, że opisy te nie mają na celu obrażanie nikogo, prawie każdy z nas znajdzie w opisach przynajmniej jeden lub więcej, które go charakteryzują. Typ, jakim jesteśmy/byliśmy zależy od naszych korzeni i tradycji rodzinnych, doświadczeń, otoczenia w jakim żyjemy, stopnia zaspokojenia naszych potrzeb oraz stanu wiedzy i chęci do zmian. Nie wszystko jest zależne od nas! Jednak, co najśmieszniejsze - zwykle otaczamy się ludźmi podobnymi do nas, więc nie często mamy okazję przekonać się, że są inne stanowiska! A ta strona ma na celu łamanie głowy, zachętę do przemyśleń, refleksji, uśmiechu nad sobą i innymi. Niektórzy z nas przeszli przez wiele szczebli i w trakcie życia mieli różne stanowiska i poglądy. Są one dodatkowo podkoloryzowane.

Sami sprawdźcie, oto kilka z nich:

WŁAŚCICIEL – chodzi właśnie o POSIADANIE. "MAM psa, może biegać po moim ogrodzie/trzymam go na działce/w kojcu/daje mu jeść”. Dla Właściciela spacery, zabawy, wycieczki czy wyjazdy z psem to zboczenie, przesada – pies to żywe wyposażenie gospodarstwa, przestaje być przydatny- znika nagle, a dzieciom mówi, że uciekł. Często nawet chciałby zmienić swój typ, ale jak… skoro pies zdziczały, a czasu i środków na edukację w tym kierunku nie ma…myśl o zmianie często odchodzi w zapomnienie.

STATYSTYCZNY POLAK – da sobie radę! „Mam psa, bo zawsze mu nas w rodzinie był pies, wiemy więc jak z psami postępować”. „Mnie psy nie gryzą” powie. Chodzi na spacery, daje coś jeść (najlepiej karmę z supermarketu lub makaron ze skrawkami). „Pies powinien komendy wykonywać dla czystej satysfakcji i z wdzięczności za dach nad głową”. Taki właściciel zawsze poradzi innemu, co ma zrobić ze swoim psem, jest znawcą psiej tematyki, książkę przeczytał jedną, resztę z obserwacji wie. „Trener, szkolenie - phi?! Psy od zawsze były w rodzinie i nie byli potrzebni szkoleniowcy!”. Zresztą nawet jeśli psiak ma jakiś problem, wadę to na pewno jest za młody/za stary/zbyt inny/TEJ WYJĄTKOWEJ RASY i nie nadaje się na szkolenie. Jak pies kogoś pogryzie czasem trzeba się zgłosić do behawiorysty, ale i tak wiadomo, że większość zaleceń będzie zupełnie nie celna. W końcu Polak wie lepiej.



MACZO Z KOMPLEKSAMI – jego słowo to „róóóóównaj!!!” - pies musi być KARNY, chodzić przy nodze, reagować na komendy, nie ma najmniejszego znaczenia jak zostało to uzyskane i jak wygląda pies. W końcu mówienie o emocjach psa to straszna przesada. „Smakołyki i zabawki są dla oferm - wilki w sforze smakołyków nie dają!”. Pies MUSI być bezwzględnie uległy, niestety zawsze jest oporny, złośliwy i uparty itd. Wobec obcych powinien być nieufny, bronić na ulicy, bronić terenu, atakować ludzi chcących  podejść do moich dzieci/do mnie, ale NIGDY nie może się pomylić. To stereotypowy właściciel owczarka niemieckiego lub pitbulla, a jego atrybut to wielka kolczatka i króciutka smycz. Drodzy właściciele psów tych ras - już rozumiecie czemu inni schodzą Wam z drogi nawet jeśli  jesteście wyjątkiem i zupełnie nie pasujcie do opisu?

ŻYJĄCY PRZESZŁOŚCIĄ - „mój pierwszy pies…” i tu następuje litania zalet, idealnych zachowań, totalny brak wad i stabilny charakter poprzedniego psa, który „sam się wychował, nic nie było trzeba go uczyć”. Taki właściciel stara się, kupuje młodego psa, uczy go, a to wszystko przynosi tylko wiele rozczarowań, bo psiak nadal nie jest taki jak tamten - biega, skacze, chce robić „coś innego niż tamten”… Jak żyć, jak mu pomóc, skoro nie da się cofnąć czasu…

PEDANTKA / IDEALISTA – „płacę i wymagam”. Zatrudniają trenera/ tresera/ petsittera i oczekują, że ten  „naprawi psa”. Pies jak najszybciej, od najlepiej od zaraz będzie wyuczony, posłuszny, czysty, spokojny. Nie będzie odchodził od nogi, ani wbiegał w kałuże, ani leciał do psów, ani wchodził na dywanik dziecka, ani na kanapę, ani na piętro. Ma być wzorem, jak statuetka! Jeśli pies raz zachowa się inaczej-  zachoruje, ucieknie, napadnie na kogoś - dzwonią do „mechanika”, bo źle zrobił! Tacy właściciele szybko sięgają po WSZELKIE środki przymusu by osiągnąć efekt szybko i bez zmian. Taka osoba zwykle wybiera rasy małe, z włosem lub krótką sierścią, bo „mało brudzą i nie potrzebują spacerów”. A czasem rasy wyjątkowe, bo w opisie rasy wyczytały, że ta rasa to przyjacielskie, rodzinne, wierne psy", dlaczego więc TEN czasem chce coś innego niż ja bym chciał?! 



LUZAK – pies to pies - szczeka, ciągnie na smyczy, czasem ucieka, ale nie róbmy z tego rabanu, wróci! Luzak kocha swojego psa i uważa, że to jedynie się liczy. Czasem psiak pobiegnie kogoś obskoczy i ubrudzi, czasem samochód ledwo wyhamuje przed nim, przewróci dziecko, czasem pogoni sarnę…cóż z tego „a końcu piesek musi się wybiegać”. Taka osoba zwykle krzyczy do nas „proszę się nie bać, on nie gryzie/chce się tylko pobawić”. Nie ważne, czy masz małe dziecko, psa po operacji, jesteś w ciąży czy o kulach- „wyluzuj!”.  Jeśli znajdziemy jej/jego psa i po pół dnia wożenia do weterynarza, szukania chipa, znajdziemy dom właściciela 10km od miejsca znalezienia psa- powie on coś w stylu „oo przywózł go Pan, no dobrze.  Ja tak zostawiłam otwartą bramę, żeby sobie pobiegał, bo mnie teraz nie było 48h w domu” . „Dziękuje” i „przepraszam” są dla tych spiętych, nie dla Luzaka. Pies to bardzo często  seter, wyżeł, golden albo mix owczarkopodobny. Często jest to właściciel psa rasy husky, wtedy wszystko tłumaczy rasa, bo „te psy tak mają”.

RODZIC - zwykle nie ma dzieci, ale przelewa całą miłość na psa, nie chce, nie dopuszcza do siebie myśli, że psiak może mieć inne potrzeby niż bycie noszonym, przytulanym, ubieranym. Zwykle jest za zimno/za gorąco/zbyt mokro na spacer z psem. Inne psy mogą zagryźć/ zranić psiaka. Nosidełka, ubranka z kapturkami, smakołyki w kształcie serduszka, kongi w kształcie smoczków – to wszystko produkty kierowane do tych opiekunów. Rasy małe i często brachycefaliczne…

DOMINATOR - to człowiek opętany pojęciem „dominacja” – wszystko widzi w jej perspektywie. „Twój pies liże Cię/ skacze na Ciebie/ ciągnie na smyczy/chce piłkę/chce jeść/patrzy na Ciebie/chce być głaskany /wychodzi przez drzwi/ śpi na kanapie/ macha ogonem/ ucieka od Ciebie/…. – na pewno Cię dominuje!” . Nie ważne są potrzeby, nie ważne przyzwyczajenia, nie ważna aktualna wiedza, nie ważne jest nic - ważny jest tylko strach przez byciem „zdominowanym”. Dominator zatraca naukowy sposób patrzenia na sprawy - zawsze patrzy przez pryzmat jednej zmiennej, która pozwoli mu potwierdzić dotychczasową teorię. Np. Jeśli pies zostawał w domu sam i gryzł meble – to na pewno przez to, że „chciał zdominować właścicieli” (nie istotne są wcześniejsze doświadczenia, emocje, brak zaspokojonych potrzeb, stres psa). Jeśli ten pies przestanie gryźć meble - to na pewno będzie też dowód na to, że pies zdominował właścicieli lub oni jego. Dominator zwykle „sam odkrywa, że pies jest wilkiem” na podstawie obserwacji psów (i jednej książki lub serialu). CO kilka lat powstają plagiaty pierwszej książki „Okiem psa” Johna Fishera, w których Nowowstępujący Dominatorzy sami odkrywają tajemny język i zasady dominowania psów powtarzając to samo, co wymyślił i samo obalił po latach praktyki John Fisher. Można jednak uznać, że przez ten etap (w mniejszej lub większej skali i czasie) przechodzi prawie każdy psiarz stopniowo nabierając dystansu do tego „słowa-worka”. To etap odkrywania, że pies nie jest człowiekiem, tylko wilkiem. Zwykle jednak później szczęśliwie odkrywamy, że jest po prostu psem oraz, że wiedza o psach poszła duuuużo dalej przez te ostatnie 50 lat.



SERCE NA DŁONI - to ludzie, dla których rasa, wygląd się zupełnie nie liczą - mają kundelki, psy adoptowane, zwykle problemowe, czasem ich kilka. Nie mają potrzeby imponowania innym, swoją miłość i opiekę nad psem bardzo kojarzą z ciepłym, gotowanym jedzeniem podawanym psu w dużych ilościach. Często takie osoby angażują się w pomoc schroniskom, siłą rzeczy stają trochę „na uboczu życia psiarzy”, obserwują kupna szczeniaczków rasowych i z pseudochodowli z wewnętrznym płaczem w duchu… „Ciężko znaleźć wspólny język z tymi <modnymi>, świata się nie zmieni, ale jakby tu zmienić choć część…”

IDEAŁ - codzienny długi spacer z psem to dla niego podstawa - lubi spędzać czas w terenie z psem. Nie szuka na siłę kontaktu z innymi ludźmi z psami ani ich nie unika - po prostu umie psu zapewnić rozrywki. Jest spokojny i opanowany, ale umie postawić psu granice i nauczyć potrzebnych rzeczy, często nawet nie sięgając po wiedzę fachową. Faktycznie ma zwykle spokojnego psa, często kundelka, który trafił przypadkiem. Psiak jest posłuszny i wesoły, a właściciel nie stosuje wobec niego żadnego przymusu fizycznego, bólu czy krzyku. Zwykle takiej osobie trafia się jako kolejny inny pies, trudniejszy, ale nie załamuje rąk, że "pies jest inny niż poprzedni", tylko poszerza wiedzę, korzysta z porad trenera i znajduje wspólny język też z trudniejszym psem. Nawet jeśli wymaga to zmian w  życiu i nawykach. Taka osoba nie płacze nad rozlanym mlekiem i nie robi z igły wideł tylko jest kowalem swego i psa losu. Każdy pies chciałby mieć takiego właściciela.

PSYchologia

Zapraszam na facebookową stronę PSYchologii klik:)