wtorek, 15 kwietnia 2014
Bo czworonogi przyjaciel to skarb!: SzarPtaki
I znowu Grzeczni Podopieczni: SzarPtaki: Do przeciągania, szarpania, gryzienia, aportowania i jako zabawka podczas treningu. Do domu i na zewnątrz. Świetna zwłaszcza dla psów ras...
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
O domowych psich ciasteczkach i nie tylko
Właścicielka Shaggiego upiekła
psie ciasteczka. Na wspólnym spacerze Storm został poczęstowany,
tak bardzo mu posmakowały, że próbował mojej koleżance odgryźć
palce;). Pomyślałam co mi szkodzi, sama zrobię takie ciasteczka.
Zaczęłam szukać w Internecie jakiegoś przepisu. I oczywiście
znalazłam kilka, ale co mnie zdziwiło – prawie każdy przepis na
psie ciasteczka zawierał czosnek. Byłam zaskoczona, gdzieś tam
zakamarkach mojego umysłu coś mi podpowiadało, że to warzywo
średnio nadaje się dla szczekaczy. Sprawdziłam - mój mózg
tym razem mnie nie zawiódł. Czosnek pomimo swoich zdrowotnych
właściwości w zbyt dużej dawce może być dla czworonoga
toksyczny i prowadzić do anemii. Nie ma jeszcze badań określających
dawek zagrażających życiu, więc po co ryzykować podając swojemu
pupilowi czosnek, może lepiej po prostu wykreślić to warzywo z
psiego jadłospisu.
Wymienię
produkty, które są szkodliwe dla czworonogów (tak na wszelki
wypadek, gdyby ktoś nie wiedział):
- czekolada zawiera teobrominę, która u psów powoduje nadmierne pobudzenie akcji mózgu, serca i układu oddechowego. Najgorsza jest czekolada gorzka, która ma wysoką zawartość kakao,
- cebula, jest jeszcze bardziej szkodliwa od czosnku (cebuli nie podajemy wcale),
- pestki jabłka i owoców cytrusowych,
- winogrona i rodzynki zawierają toksyny, które mogą uszkodzić nerki (niebezpieczne są też liście, łodygi tych owoców – więc przyglądajcie się jaki patyk żuje wasz pupil),
- szczaw i szpinak zawierają kwas, który może przyczynić się do powstania kamicy nerkowej,
- mleko jest średnio przyswajane przez organizm dorosłego psa, może powodować biegunki,
- awokado,
- kasze gruboziarniste i warzywa strączkowe i mogą powodować wzdęcia. Nadmierne gromadzenie gazów może prowadzić do skrętu żołądka,
- kości z kurczaka,
- surowe ryby,
- sól, cukier i inne przyprawy,
- alkohol,
- maść cynkowa jest bardzo szkodliwa po spożyciu, nie jest to produkt spożywczy, ale gdy wysmarujecie swojemu czworonogowi jakąś część ciała i nie zabezpieczycie, to na pewno ją zliże, czyli spożyje.
Należy
pamiętać, że nasze zwierzęta są narażone na choroby
cywilizacyjne, wywołane nieodpowiednią dietą w takim samym stopniu
jak my ludzie. Nie wszystkie produkty, które są zdrowe dla nas, są
dobre dla naszych pupili.
Dobra,
a teraz przepis na ciasteczka mojego autorstwa. Nie podam dokładnych
proporcji składników, bo robię to tak trochę intuicyjnie (tak jak
szwedzki kucharz z Muppetów;). 1/2 kg mięsa wystarczy na dużą
blachę o wymiarach 30 cm x 45 cm.
Mięso
wołowe (np. pręga, albo serce), wątróbka indycza. Wołowiny
więcej, wątróbki mniej. Można dołożyć jeszcze innego mięsa np.
z kurczaka, mięso z ryby (wszystko oprócz wieprzowiny!). Surowe
mięso mielimy, dodajemy jajko, albo dwa, trochę mąki razowej
żytniej, trochę oleju słonecznikowego albo rzepakowego i mieszamy.
Smarujemy blachę odrobiną oleju i rozkładamy naszą mięsną
"breję".
Potem do piekarnika rozgrzanego do około 200 C
na 20 – 30 minut. Wyciągamy ciasto z piekarnika i kroimy ma małe
kwadraciki.
czwartek, 10 kwietnia 2014
O psiej zazdrości
Wszyscy
miłośnicy psów uważają, że ich podopieczni są inteligentni i bardzo uczuciowi. Zostało przeprowadzonych wiele badań naukowych, które
potwierdzają tę teorię. Należy jednak wziąć po uwagę fakt, że ludzie mają skłonność do
antropomorfizacji swoich czworonogów. (Antropomorfizm, przypisywanie cech ludzkich stworzeniom niebędącym ludźmi czy
zjawiskom takim jak pogoda, a nawet przedmiotom nieożywionym –
Słownik języka polskiego PWN). Wydaje się nam, że psy odbierają
otaczający świat tak jak my ludzie. Tak jednak nie jest. Nasze
czworonogi nie mają aż tak skomplikowanego życia emocjonalnego.
Nie oznacza to jednak, że nie są zdolne do odczuwania takich emocji
i uczuć jak: miłość – przywiązanie, radość, strach, złość,
niepokój. A co z zazdrością, czy psy mają na tyle rozwinięty
poziom samoświadomości by ją odczuwać? (Samoświadomość –
jest to uczucie istnienia samego siebie, zdawanie sobie sprawy
doświadczania aktualnych emocji, potrzeb, ograniczeń).
Przez
wiele lat uważałam, że nie. Moja wiedza na temat psiej psychiki
opierała się głównie na teorii dominacji prezentowanej przez
Johna Fishera. Według, której pies nie mógł być zazdrosny.
Zachowania odczytywane przez ludzi jako zazdrość były według w/w
teorii objawem nieprawidłowej hierarchii w ludzko – psim stadzie. W
skrócie pies, który miał pozycję Alfa w stadzie nie dopuszczał
do tego, aby osobnik niżej postawiony w hierarchii (w tej sytuacji
człowiek) mógł głaskać innego czworonoga lub przytulać się do
innego osobnika swojego gatunku. Tylko osobnik Alfa miał prawo
decydować. To było kiedyś, a jak jest teraz.
Dopuszcza się
pogląd, że pies jest zdolny do uczucia podobnego na kształt ludzkiej
zazdrości. Wynika to z faktu, że zwierzę może odczuwać pewnego
rodzaju niepokój, że jego relacja z właścicielem może zostać
zaburzona przez innego osobnika. Pamiętajcie jednak o tym, że należymy
do innego gatunku, nie możemy po prostu zakładać, że psy
doświadczają tych samych emocji co ludzie.
Wszyscy znamy te historie, że dany
czworonóg negatywnie reaguję, gdy jego człowiek głaszcze innego
psa lub okazuje mu uwagę i zainteresowanie. Reakcje mogą być
różne: skomlenie, warczenie, szczekanie, odgradzanie niepożądanego
obiektu od właściciela lub skrajnie agresywne, czyli atak i
pogryzienie intruza, który zagraża relacji z człowiekiem. Moim
zdaniem okazywanie zazdrości przez psa wynika z błędów w jego
wychowaniu. Homerek (mój poprzedni pies) był zazdrosny do granic
możliwości, swoją dezaprobatę na moje poczynania okazywał szczekając. Było to naprawdę bardzo męczące, często dla
świętego spokoju odpuszczałam, bo gamoń byłby w stanie szczekać
w nieskończoność.
Homer
Ze Stormem nie mam tego problemu, mogę sobie
głaskać inne psy, bezkarnie przytulać się do Męża, brać bratanicę na ręce. Może Storm mniej mnie kocha niż Homer, a może jest spokojny
o naszą relację i wie, że nikt nie może go zastąpić? Oceńcie
sami :)
Pisząc ten post korzystałam:
Pies. Cała prawda - Zula Przybylińska
Zrozumieć psa - John Bradshaw
Oczami psa - Alexandra Horowitz
Okiem psa - John Fisher
piątek, 28 marca 2014
Socjalizacja Storma, czyli jak to wyglądało w praktyce:)
Storma
odebraliśmy z hodowli, gdy skończył 9 tygodni. Zmiana otoczenia i
podróż są dla szczeniaka bardzo stresujące. Po przywiezieniu do
domu Storm wszedł pod łóżko i nie chciał z pod niego wyjść, aż
w końcu zasnął. Nie wyciągaliśmy go na siłę. Daliśmy mu czas
na poradzenie sobie z nową sytuacją. Z każdym dniem było co raz
lepiej, na trzeci dzień brykał sobie bezstresowo po całym domu. Przez 3
tygodnie nie wychodził z domu w związku z kwarantanną. Są różne
teorie na ten temat czy należy trzymać szczeniaka w domu podczas
kwarantanny, czy od razu socjalizować malucha na zewnątrz. Biorąc
pod uwagę fakt, że mieszkamy w dużym mieście z ogromną ilością
czworonogów, zdecydowałam, że ten okres Sztormu spędzi w domu.
"Trochę już się zmęczyłem tym pozowaniem"
Czas "uziemienia" poświęciliśmy na naukę, zabawę i wspólne poznanie. Odwiedzali nas znajomi z psami, co do których mieliśmy pewność, że są zdrowe. Czasem braliśmy malucha do samochodu i jechaliśmy rewizytą. Dzięki temu Storm podczas kwarantanny nie był całkowicie odizolowany od psiego świata, a ja byłam prawie spokojna, że nie zarazi się jakimś choróbskiem.
Znam
właścicieli, którzy nie przejmują się kwarantanną i nic złego
się nie dzieje.
Podczas tego wspólnie spędzonego czasu, Storm
nauczył się reagować na swoje imię, siadać, na polecenie iść
na swoje posłanie. I co było dla mnie priorytetową sprawą, nauczył
się komendy "zostaw". Mój poprzedni pies był okropnym
pochłaniaczem wszystkiego. Zjadał odpadki wyrzucane przez "dobrych"
ludzi, odchody (i nie były to zwierzęce odchody- niestety), chleb
dla ptaków itp. Często takie uczy kończyły się poważnymi
problemami ze strony przewodu pokarmowego. Jednak najbardziej bałam
się tego, że zje trutkę na gryzonie. W Krakowie przeciwnicy psów
w taki sposób próbują wyeliminować znienawidzonego wroga (może
nie mają świadomości tego, że przypadku udowodnienia takiego
procederu grożą im surowe kary).
A
tak na marginesie. Osobiście słyszałam opinię szkoleniowca, który
rozmawiał z właścicielem półrocznego psa. Opiekun skarżył się,
że jego pupil zjada wszystko co spotka na swojej drodze. Instruktor
skwitował to "że młode psy tak mają". Całkowicie się
z tym nie zgadzam. A później co, gdy taki pies dorośnie, to jak za
dotknięciem czarodziejskiej różdżki złe nawyki
znikną. "Czym skorupka za młodu nasiąknie...". Po za tym
pies mógł zjadać świństwa z powodu źle dobranej diety zbyt ubogiej w
składniki odżywcze i mineralne. Taki wywiad powinien przeprowadzić
szkoleniowiec.
Pewnie zastanawiacie się
co z nauką załatwiania się na zewnątrz podczas kwarantanny. Storm
załatwiał się w domu na podkłady higieniczne. Pierwsze wyjście
na zewnątrz było dla Storma wielkim przeżyciem. Wszystko
bezkrytycznie mu się podobało. Ale podczas tego beztroskiego
brykania i poznawania wielkiego świata nie było czasu na
załatwienie potrzeb fizjologicznych. Wrócił zadowolony do domu i
wysiusiał się na podkład. Przy następnym wyjściu zabrałam ze
sobą użyty podkład. Położyłam na trawniku i Stormek od razu
zorientował się o co chodzi. Za każdym razem, gdy załatwiał się
na zewnątrz był chwalony dzięki czemu bardzo szybko nauczył się
załatwiania potrzeb na dworze. Jeżeli ktoś nie czytał wpisu - Socjalizacja szczeniąt - teoria, zapraszam do zapoznania się z nim.
CDN :)
środa, 26 marca 2014
Storm - psiokrwiodawca
W poprzednią niedzielę Storm oddał krew dla swojej koleżanki Sumi. Zwlekałam z napisaniem tego postu, ponieważ chciałam mieć pewność, że z suczką wszystko w porządku. Sumi czuje się dobrze, operacja się udała, a dawka stormowej krwi bardzo się przydała. Opiekunka Sumi żartuję, że dziewczynka pomimo swoich 10 lat odzyskała wigor prawie taki sam jaki posiada Storm. Jakiś czas temu napisałam post o tym, że my psiarze powinniśmy sobie pomagać w sytuacjach, gdy zagrożone jest życie i zdrowie naszych podopiecznych. I nie chodzi mi o tworzenie jakieś ogólnodostępnej bazy krwiodawców, tylko o zwykłą "sąsiedzką" pomoc w potrzebie. Oddawanie przez Storma krwi nie było łatwym procesem. Bardzo się zestresował już samym wystawieniem na stół. Potem golenie łapek, no i igła. Całe szczęście, że był z nami mój mąż, bo gdyby nie on to Sztormek z pewnością uciekłby ze stołu. Przydało się silne ramię mężczyzny. Cała procedura trwała około 40 minut. Nasza psina zdecydowanie nie nadaje się na honorowego krwiodawcę. Jest strasznym panikarzem, wierci się, denerwuje, sapie i piszczy. Przy tej całej kakofonii dzięków "psiego nieszczęścia", mój Mąż i ja okropnie się zestresowaliśmy. A ja miałam wyrzuty sumienia, że zafundowałam mu taką przykrość. Osobiście sama wolałabym oddać krew, no ale w tym przypadku na niewiele by się ona przydała. Reasumując nie było łatwo, ale było warto.
Storm po godzinie
zapomniał o całej sprawie. Trochę bałam się, że będzie miał
traumę przy następnej wizycie w lecznicy weterynaryjnej. Moje obawy
okazały się płonne. Jest tak jak było, czyli radości nie ma, ale
szczególnego "nieszczęścia" też nie. Czy gdybym
mogłabym cofnąć czas podjęłabym taką samą decyzję – z
pewnością tak. Sumi nie jest dla nas anonimowym psem, ja znam ją
od 10 lat, Storm od 3 lat. Cieszę się, że mogliśmy pomóc. Pewnie
zastanawiacie się czy Storm był osłabiony po oddaniu krwi (250 ml
– tyle się udało przy naszym panikarzu) - nawet bezpośrednio po zabiegu czuł się świetnie. Nawet żartowałam, że na nic zdało się upuszczanie
krwi, na spacerze szalał jak zawsze.
Zastanawiam się czy psy,
które regularnie oddają krew są do tego w jakiś sposób
przygotowywane i oswajane z tym niezbyt przyjemnym zabiegiem.
Słyszałam, że są czworonogi, które przychodzą kładą się i
cierpliwie znoszą całą procedurę.
W Krakowie jest weterynaryjny bank krwi, jest to filia banku im. Milusia. Znajduje się w Przychodni Weterynaryjnej BAJECZNA na ul. Bajecznej 1.
W Krakowie jest weterynaryjny bank krwi, jest to filia banku im. Milusia. Znajduje się w Przychodni Weterynaryjnej BAJECZNA na ul. Bajecznej 1.
Jeżeli zastanawiacie się
co słychać u Chelsea. To sprawa wygląda następująco. Sunia jest
już po zabiegu sterylizacji i czuje się dobrze. Znalazła też dom:).
W
wielu blogach pojawiają się zdjęcia potwierdzające przyjście
wiosny. I ja kierowana owczym pędem nie mogłam sobie
odpuścić, żeby takiego wydarzenia nie udokumentować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









